Mój pierwszy raz w saunie - W SAUNIE - Polski Portal Saunowy

News

POLSKI PORTAL SAUNOWY

Post Top Ad


Mój pierwszy raz w saunie

 List do redakcji



Nie było łatwo namówić mnie na saunowanie. Nie boję się nowych przygód, cechuje mnie raczej otwarty umysł, to jednak ciężko walczyć z własnymi „demonami”. Już nawet nie chodzi o to, że generalnie nie przepadam za ekstremalnymi temperaturami. Najbardziej przerażał mnie obowiązkowy strój w saunie, a konkretnie właśnie jego brak. Delikatnie mówiąc, daleko mi do wyglądu modelki a obecna moda na ciało fit wcale sprawy nie ułatwia. Postanowiłam do tematu podejść jak do challenge-u. Ja nie dam rady? Nie ma takiej opcji!

No i stało się, nadszedł dzień, w którym musiałam stawić czoła własnym lękom. Wraz z przyjaciółką (sama chyba nie wpadłabym na taki pomysł) wybrałam się do rudzkiego aquaparku. Już w drodze do szatni poczułam się nieswojo, a serce jakby przyspieszyło rytm. Naprawdę miałam ochotę uciec! Pomyślałam – twarda bądź! Na szczęście Gosia dodawała mi otuchy 😊 Po prysznicu, okryta w bawełniane prześcieradło, byłam gotowa na nowe doznania.




Na (moje) szczęście, wybrałyśmy taką godzinę, gdzie nie było wielu amatorów saunowania – tylko my, jakaś parka i trzech mężczyzn. Odetchnęłam z ulgą, bo absolutnie nikt nie zwracał na mnie uwagi. Rozpoczął się seans. Rzeczywiście można to polubić. Oprawa muzyczna plus unikalne olejki eteryczne w połączeniu ze sprawnym saunamistrzem pozwalają na głęboki relaks. W życiu nie wiedziałam, że machanie ręcznikiem może być sztuką! 


Niestety, nie dałam rady wytrzymać całego seansu – jednak pierwszy raz w tak wysokiej temperaturze to szok dla organizmu. Ależ się upociłam! Teraz kolejny prysznic i ciąg dalszy hedonistycznej przygody 😊 Muszę przyznać, że wypoczywanie po saunie sprawiło mi chyba większą radochę. A było w czym wybierać – od podgrzewanych, wyprofilowanych leżaczków, po jacuzzi, grotę wodną czy spacer boso po kamiennym dukcie.


Chyba załapałam bakcyla! Tyle strachu po nic – teraz już to wiem. Z całą pewnością zamierzam saunować cyklicznie. Zwłaszcza, że zauważyłam, iż oprócz lepszego samopoczucia, również kondycja mojej skóry się poprawiła – jest jakby bardziej gładka. Polecam każdemu niezdecydowanemu. Dzięki Gocha – bez Ciebie to by się na pewno nie udało :*


Sandra



8 komentarzy:

  1. "Najtrudniejszy pierwszy krok..." - śpiewała Anna Jantar i miała rację. Nie tylko bowiem Sandra doświadczyła tego, ale i niżej podpisany, gdy trzeba było pokonać barierę, która tkwiła w głowie. Potrzeba spróbowania, co to znaczy korzystać z sauny, była jednak silniejsza niż wstydliwość obezwładniająca przez kilka dziesięcioleci. I stało się...
    W moim przypadku za sprawą pracowników Świata Sauny sopockiego Aquaparku...
    Tam wkroczyłem w nieznaną dotąd przestrzeń relaksu i... stałem się saunamaniakiem, czyli kimś, kto uzależnił się na lata od ciepła, życzliwych Ludzi, znakomitej atmosfery, w której codzienne problemy stają się nieistotne, powraca energia i psychiczna harmonia...

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie rozumiem co to za wyzwanie i challange... Przecież to tak jak pójście na basen, a nawet nie, bo ręcznikiem można się okryć przecież jeszcze szczelniej niż kostiumem kąpielowym

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla takich osób co po raz pierwszy miały styczność z nagością w saunie. Jest to wyzwanie!! Wyznanie przełamania że nagość w saunie to nic strasznego!
    Sam też musiałem przez to przejść!! Dzisiaj nie wyobrażam sobie życia bez poprawnego korzystania z sauny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli dla kogoś pójście na basen to wyzwanie no to wtedy i faktycznie sauna też może być.

      Usuń
  4. Dodam,że w tym przypadku nie płeć sprawia iż osoba jest wstydliwa, bądź nie jest. To tylko kwestia jej psychiki, wychowania, środowiska, w jakim wzrastała. Gdzie, jak gdzie lecz tu równość płci jest bezdyskusyjnym faktem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z mojej perspektywy wyglądało to nieco inaczej, ale może dlatego, że saunę (taka kameralna na max. 4 osoby) mam w pracy, co prawda bez basenu, ale dzięki temu też nikt tam nie przychodził i nie przychodzi w stroju kąpielowym (przynajmniej ja przez kilka lat nikogo takiego nie widziałem). Nikt tam też jednak (i całe szczęście) nie przesiaduje na golasa...
    W związku z tym kiedy parę lat temu poszedłem pierwszy raz do sauny w jakimś innym miejscu gdzie panuje tak zwana ‘kultura’ saunowania (o tej nazwijmy to kulturze nieco niżej) to nie było to dla mnie jakieś żadne większe wyzwanie do tego stopnia, że nawet już nie pamiętam dobrze, gdzie to było, ale chyba w termach chochołowskich. Po prostu usiadłem jak zawsze w ręczniku, pod stopy dałem mały ręczniczek nie zwracając uwagi na dewiantów siedzących nago i tyle. Z łaźni, pryszniców i jacuzzi na strefie po prostu nie korzystając...
    To jednak, że przyzwyczaiłem się w sposób naturalny do saunowania bez stroju kąpielowego absolutnie nie oznacza, że będę siedział kompletnie nago z innymi ludźmi. I nie! Nie jest to kwestia kompleksów, wstydu i owszem, ale też w nieco innym znaczeniu. Nie rozważam i nigdy nie rozważałem też tego w kwestiach aksjologicznych w kategorii dobre/złe. Dla mnie to po prostu kwestia dobrego wychowania, kultury i dojrzałości i tak jak kultura, dojrzałość i dobre wychowanie nie pozwala mi by przy innych ludziach bekać, pierdzieć czy defekować to tak samo nie pozwala mi by przebywać nago i w tym właśnie sensie było by mi po prostu wstyd i uwłaczałoby mi to mojej godności. Powyższe porównania są może drastycznie, ale specjalnie takich użyłem by pokazać, że niczym to się dla mnie w istocie nie różni od siedzenia nago z innymi ludźmi (pomijam tu już przypadki kliniczne typu naturyści).
    Cóż można jeszcze rzecz... Z racji tego, że trochę podróżuję po Polsce, trochę też biegam i sauna jest dla mnie doskonałą formą regeneracji organizmu to siłą rzeczy byłem już w kilkunastu miejscach saunowych i mimo niezaprzeczalnych uroków i klimatów takich miejsc to najlepiej mi się jednak saunuje właśnie w takich miejscach bardziej kameralnych i nie przywiązujących wielkiego znaczenia do ‘kultury’ saunowej czyli używając nomenklatury osób ‘poprawnie’ saunujących tzw. smażalni gaci. Mimo, że trafiają się tam osoby w strojach kąpielowych to taka kultura bardziej mi odpowiada niż ludzie... delikatnie mówiąc o zwichrowanej psychice i dojrzałości. Z miejsc z ‘poprawną’ kulturą będąc poza domem czasami jednak siłą rzeczy też korzystam. Jeśli mam dodatkowe ręczniki i chce mi się je moczyć to korzystam jeszcze z łaźni czy jacuzzi także owiniętym w ręcznik. W większości regulaminów można znaleźć luki na tyle, że nikt mi nie zabroni by wejść w ręczniku do basenu czy jacuzzi, regulamin mówi jedynie o braku stroju kąpielowego więc to wykorzystuje i gdzieś mam to co o tym myślą inni. Albo jeśli już nie chce mi się kłócić z obsługą to korzystam jedynie z saun suchych, a różnych dziwologów i życiowych popaprańców jak te golasy staram się omijać jak najdalej i traktować jak śmierdzące... Ot i wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  6. Szanowny Panie Piotrze,

    serdecznie dziękuję za komentarz, zarówno merytoryczne wyjaśnienie pańskiego stosunku do formy korzystania z dobrodziejstwa,
    jakie sauna oferuje, jak i za wielką kulturalna formę wypowiedzi. To naprawdę rzadkość w tych czasach...
    Cieszę się, że mimo iż inaczej podchodzimy do nagości, potrafimy zaakceptować odmienność w tym zakresie i wybrać miejsce, które nam odpowiada.
    Rozumiem,że każdy ma swoje racje i szanuję jego prawo, bo różnice tworzą paletę postaw, preferencji, oczekiwań, co zgodne jest z unikalnością ludzi, jednostek wyjątkowych tworzących mniejszą lub większą społeczność.

    Niektóre pańskie "mocne" określenia nieco mnie szokują, lecz uznaję je za wyraz osobistych emocji związanych z treścią artykułu, którym dał Pan upust tu, wśród osób tematem zainteresowanych, co świadczy o uczciwości w prezentacji poglądów bez względu na ich społeczny odbiór.
    Chapeau bas!

    Wrócę w tym miejscu do meritum.
    Nagość jest czymś naturalnym, co zapewne przez historyczne i obyczajowe uwarunkowania zostało zapomniane a w wielu sytuacjach jest wręcz odrzucane.
    Być może piwie ktoś,że to atawizm, który w Człowieku od czasu do czasu " budzi się", gdy chce zaistnieć, być zauważonym, poczuć lepszym od, na co dzień, równych sobie.
    Może taką opinię usłyszymy, więc nie dziwmy się. To także prawo do wyrażania swego zdania.
    Dla mnie, po wielu latach, osobista nagość, bez krzywdy, czy dyskomfortu dla innych, to swego rodzaju wyzwolenie, bezpośredni kontakt z Naturą i od czasu do czasu dla psychiki, tak potrzebne nieskrępowanie,a nie ekshibistionistyczny wybryk.
    I taka postawę proszę zrozumieć i zaakceptować.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda nie do końca rozumiem taką postawę w odniesieniu do zdrowej psychicznie osoby, ale w pełni ją akceptuję jeśli przychodzę w miejsce, gdzie regulamin na taką postawę pozwala i absolutnie nikomu nigdy nie robię uwag, że np. siedzi nago w miejscu, gdzie regulamin na to przyzwala. Owszem, mam na ten temat swoje zdanie, ale zachowuje je w takim miejscu dla siebie. Mimo wszystko oczekiwałbym jednak podobnego zrozumienia dla mojej postawy, a z tym niestety różnie bywa. Pozdrawiam również i także dziękuję, że pomimo różnic jesteśmy w stanie ze sobą kulturalnie rozmawiać.

      Usuń

Dziękujemy za dodanie komentarza.